Translate

czwartek, 31 stycznia 2013

43. DFT. Wprawka I. Energia stanu podstawowego atomu wodoru z funkcjonału Weizsäckera

    W książce [1] znajduje się wyprowadzenie energii stanu podstawowego atomu wodoru i jonu H2+ w formie zależności tej energii od gęstości elektronowej. Jest to zatem element teorii funkcjonałów gęstości (DFT). Po wyprowadzeniu równanie uzyskało postać:

    W innych pracach pierwsza całka ma jednak nieco inną postać, którą nazywa się funkcjonałem energii kinetycznej Weizsäckera TW:

    Różnica polegająca na tym, że we wzorze pierwszym mianownik jest pod kwadratem powoduje kłopoty z całkowaniem. Wystarczy zauważyć, że dla energii stanu podstawowego atomu wodoru znamy ścisły wzór na unormowaną gęstość elektronową w jednostkach atomowych:
   Łatwo się przekonać, że omawiany stosunek z pierwszego równania, będący kwadratem ilorazu gradientu gęstości przez gęstość, musi dać, dla dokładnej postaci równania gęstości, wartość stałą, a to powoduje, że całkowanie, tak zapisanego funkcjonału Weizsäckera, staje się rozbieżne. Należy przyjąć, że kwadrat dotyczy tylko licznika. Poprawiony wzór ma zatem postać:


    Stosunek kwadratu gradientu gęstości elektronowej do gęstości ma postać:


   Pamiętając, że całkowanie odbywa się we współrzędnych sferycznych (jakobian przekształcenia), całkowanie po kątach daje współczynnik 4pi. Przyjmując, że potencjał VN(r) jest dany wzorem -1/r, ostateczny wzór na energię całkowitą stanu podstawowego atomu wodoru przyjmuje następującą postać:

    
    Wynik jest prawidłowy, gdyż dokładna wartość energii, obliczona dla porównania z równania Schrödingera wynosi dokładnie tyle samo (czyli -1/2) w jednostkach hartree (atomowych).

Literatura: 1. N. H. March, Applications of density functional theory in chemistry, in Density Functional Theory, Ed. E.K.U. Gross and R. M. Dreizler, Plenum Press, New York, 1995 p. 299.

piątek, 25 stycznia 2013

42. Wartości minimalne i maksymalne zmiennej chaotycznej dla kwadratu funcji logarytmicznej w zależności od stałej c

    Ciekawiło mnie, jak zmieniają się wartości minimalne i maksymalne zmiennej chaotycznej x dla szeregu danego wzorem 1.

w zakresie chaotycznym dla stałej c od 0.1 do 1.84. W tym celu napisałem program realizujący to zagadnienie:

'xmin i x max dla obszaru chaotycznego f. log^2
CLS : SCREEN 12
x = .7
testmax = 0
testmin = 100000
OPEN "minmax.txt" FOR APPEND AS #1
FOR c = .1 TO 1.84 STEP .01
 llos = 10000  'liczba iteracji
     'dla c=1.2 min=1.15E-9, max=507.92

 FOR i = 1 TO llos
  x = c * LOG(x) ^ 2  'funkcja logarytmiczna
  IF x >= testmax THEN testmax = x
  IF x <= testmin THEN testmin = x
 NEXT i
 PRINT #1, c, testmin, testmax
NEXT c

    Wyniki przedstawiam w postaci dwóch wykresów ze względu na różnicę wielu rzędów wielkości dla wartości maksymalnej i minimalnej. Pierwszy posiada skalę liniową i pokazuje skokową zmianę wartości maksymalnej przy przechodzeniu od jednej wartości zmiennej c do innej. 


    Drugi wykres ze skalą logarytmiczną eksponuje podobne zmiany dla wartości minimalnej. Kolor niebieski oznacza wartości zmiennej c. Liczby na osi odciętych pokazują numer zmiennej c a nie jej wartość (ot Excel).


    Zmiany te również są skokowe, ale niekoniecznie w tych  samych miejscach, co skoki wartości maksymalnej.

środa, 3 października 2012

41. DFT. Atom wodoru - energia. Wprawka

    Ciekawiło mnie, jaką dokładność mają metody DFT w obliczaniu energii stanu podstawowego atomu wodoru. W celu dokonania takich obliczeń użyłem programu ChemBio3D Ultra v.11 (licencja 201-404055-3787), z zainstalowanym modułem programu GAMESS. Do obliczeń użyłem standardowych parametrów programu dla UROS, zakładając różne potencjały i bazy funkcyjne.
    Wyniki okazały się ciekawe. Część zaimplementowanych baz funkcyjnych zwraca błąd zamiast wartości energii, są to bazy funkcyjne: MIDI, (3...6)21G, 6-311G, DZV, DH, TZV, MC, SBKJC oraz HW. Baza MINI oraz seria baz STO-(2...6)G daje rezultaty liczbowe. Wartość energii zależy zarówno od postaci przyjętego potencjału, jak i wyboru bazy funkcyjnej. Część potencjałów zwraca jednak taki sam wynik dla tej samej bazy, co przedstawia poniższa tabela (energie podano w jednostkach hartree):

Tabela energii stanu podstawowego atomu wodoru w zależności od wybranego potencjału i bazy funkcyjnej
    Seria potencjałów od SLATER do PBELYP daje identyczne i najwyższe wartości energii. Nieco lepiej działają potencjały B3LYP oraz BHHLYP. Najlepsze i identyczne rezultaty dają potencjały, VWN, LYP oraz OP. 
    
    Wykres zamieszczony pod spodem, ilustruje powyższą zależność. Widać, że wzrost liczby funkcji Gaussa aproksymujących orbitale Slatera poprawia wyniki obliczeń energii. Baza MINI daje nieco lepsze rezultaty niż baza STO-2G:

Serie 1 dla potencjałów od SLATER do PBELYP
Serie 2 dla potencjału B3LYP
Serie 3 dla potencjału BHHLYP
Serie 4 dla potencjałów, VWN, LYP oraz OP
      Przedstawione wyniki obliczeń pokazują, że w ramach użytej tu metody DFT nie jest możliwe uzyskanie ścisłej wartości energii stanu podstawowego atomu wodoru. Najlepszy wynik dla Serie 4 i bazy STO-6G wynosi -0.4710039 Ha (hartree), a wynik dokładny to -0.5 Ha. 



wtorek, 10 lipca 2012

40. Elektron w 4D

    Wywody w poprzednich postach pozwoliły mi dojść do hipotezy atomu (wodoru), jako tworu czterowymiarowego. Sugerowałem, że pochłanianie energii wiąże się z przechodzeniem atomu (a raczej elektronu) z czwartego wymiaru do naszej przestrzeni 3D. Należy zadać pytanie, co właściwie wynurza się z czwartego wymiaru. Elektron nie ma, o ile wiadomo, wymiarów w 3D. Można powiedzieć, że jest albo go nie ma. Przypuszczam, że elementem wynurzającym się jest masa elektronu. Ładunek chyba pozostaje stały w 4D, ale z masą jest inaczej.
    Wyobraźmy sobie, że pojawiający się elektron niesie ze sobą ładunek, masę i spin. Ładunek i spin są niezmienne. Masa się zmienia. Nasza przestrzeń "czuje" masę. Wzrost energii elektronu przenosi masę z czwartego wymiaru do 3D. Miarą przeniesienia są transformacje Lorentza. W zakresie małych prędkości (energii) mamy nierelatywistyczny elektron. Duże energie powodują pojawianie się masy ukrytej w czwartym wymiarze w naszym świecie.
    Powyższa interpretacja dotyka zagadnienia ciemnej masy we wszechświecie. Podejście to zdaje się tłumaczyć dlaczego nie obserwujemy ciemnej masy. Jest ona "ukryta" w czwartym wymiarze. Można ją stamtąd "wyciągnąć" poprzez rozpędzenie elektronu do znacznych prędkości. Problem pojawia się, gdy v = c. Nie sądzę, żeby dochodziło do nieograniczonego wzrostu masy. Muszę założyć, że dla prędkości bliskich światła przekształcenie Lorentza nie obowiązuje.
    

niedziela, 1 lipca 2012

37. Ruch w bezruchu czyli nieco o znakach drogowych i tarczy strzeleckiej

    Na początku niewinny żarcik. Niektóre wjazdy na osiedla i inne ograniczone obszary są oznaczone czarno-białym znakiem, takim jak poniżej:



      Niby nic nadzwyczajnego, ale gdy wyjeżdżam z podobnego miejsca napotykam na ten drugi znak, który mnie niepokoi:


    Kolor czerwony nadaje mu mocy. Kończy się strefa ruchu, a zaczyna... No właśnie, co się zaczyna? Zaczyna się strefa bezruchu??? Nie chcę tu jednak zastanawiać się nad treścią wynikającą z prostej interpretacji znaków drogowych. Interesuje mnie co innego. Interesuje mnie ruch w atomach.

    Nie chodzi o ruch jąder, ale o ruch elektronów. Nie można podać wektorów prędkości elektronów w atomach, czyli nie można podać torów, po których elektrony się poruszają, ale przecież poruszają się! Powstaje coś w rodzaju absurdu, elektrony się poruszają w atomach, ale nie umiemy opisać toru ich ruchu. Znajdują się w strefie bezruchu (choć wiemy, że w takiej strefie ruch kwitnie zastraszająco). Jedyne, co potrafimy obliczyć, to gęstość prawdopodobieństwa znalezienia elektronu w wybranym obszarze. Dobrze, niech tak będzie bo... tak jest.

    Opisana sytuacja jest jednak mocno niezadowalająca. Nie mam zamiaru jednak dyskutować o bohmowskich parametrach ukrytych. Chcę jednak zwrócić uwagę na pewną analogię ze świata makroskopowego, która jest podobna do stanu stacjonarnego w atomach, strefy bezruchu i gęstości prawdopodobieństwa jednocześnie. Tą analogią jest porządnie wykorzystana tarcza strzelecka. Kawałek papieru z otworami, które zostały zrobione przez przelatujące pociski:



    Wyobraźmy sobie płaszczaki (dwuwymiarowe stwory ulubione przez matematyków i fizyków), żyjące na tej tarczy. Te które przeżyły ostrzał (przepraszam, ale i chemikom chyba wolno maltretować te niewinne stwory), mogą określić położenie i rozmiar otworów. Podadzą gęstość prawdopodobieństwa spotkania otworu w jakimś tam obszarze, a nawet mogą pokusić się o opisanie tej gęstości za pomocą jakiejś tam trójwymiarowej funkcji. Wymyślą nawet jakąś zasadę nieoznaczoności Plattenberga. Nie będą mogły jednak określić toru lotu pocisków, gdyż ten tor pochodzi z trzeciego wymiaru. Analogie można piętrzyć, rzecz jednak w tym, że ten obraz można przenieść do naszego świata i wyobrazić sobie, że sytuacja w atomie przypomina tę z tarczy. Nie udaje się określić toru bo ten tor pochodzi na przykład z czwartego wymiaru. Dodatkowo tor przeszywa naszą trójwymiarową przestrzeń niemal prostopadle (niemal ortogonalnie). Ważne jest tu słowo niemal, któremu poświęcę później nieco więcej uwagi. Prostopadle, to znaczy, że w naszej przestrzeni pojawia się tylko błysk przejścia, który znika niemal tak szybko, jak się pojawił.

    Nie mam dostatecznie porządnej podstawy, żeby snuć dalej podobne rozważania, mając nadzieję, że jest w nich coś istotnego naukowo.  Tym niemniej trudno jest odgonić takie fantazje i marzenia, skoro układają się w ciekawy obraz. W marzeniach przeszkadza nieco zdanie Bohra, który wyraził myśl, że w nauce rozszerzeń można dokonywać tylko wtedy, gdy pewnych faktów nie można wytłumaczyć dotychczas istniejącymi sposobami. Gdyby tę myśl potraktować rygorystycznie, to nie mielibyśmy DFT. Marzyć trzeba :)

Przytoczony w poprzednim poście przykład tarczy strzeleckiej może posłużyć do dalszych rozważań nad nad niedozwolonymi (póki co) wymiarami geometrycznymi, które mogłyby pomóc w zrozumieniu budowy atomu. Szczęście moje nie miałoby granic, gdybym podobny opis był w stanie wykonać za pomocą serii wzorów matematycznych. Nie umiem jednak tego zrobić. Pozostaje mi tylko opis poprzez analogie. Mało to naukowe, ale lepsze niż żadne.
   Zacznę od tego, że wszystko w atomie jest tajemnicze, oprócz równania Schroedingera. Ono załatwia niemal wszystko. Niczego nie rozumiemy, ale potrafimy obliczyć wartości żądanych parametrów. Jednym z tajemniczych elementów w atomie jest jego stan stacjonarny. Weźmy izolowany atom wodoru. Proton i elektron tworzą trwały układ, który reaguje na bodźce zewnętrzne, ale po chwilowym z nimi flircie wraca do stanu podstawowego. Coś takiego jak wańka-wstańka. Większe wychylenie od stanu równowagi wymaga większej energii aż przy pewnej, dostatecznie dużej wartości energii zaburzenia elektron odrywa się od pola protonu i pomyka sobie w dal. Znamy ten obraz dobrze.  Przedstawiona analogia wańko-wstańkowa jest pociągająca, ale nie przystaje do świata kwantów. Bo czymże miałby być mechaniczny atom wodoru - nie wiadomo. Nie wiadomo również, co zmusza elektrony do powrotu do stanu podstawowego. Dlaczego stany wzbudzone są tak nietrwałe. Nie wiemy, jak następuje przejście od jednego stanu do drugiego. Potrafimy opisać energię i prawdopodobieństwa, ale mechanizmów zachowania się elektronu już nie. Podobna sytuacja jest wysoce niezadowalająca. Przyjdzie czas, że trzeba będzie się nad tym zastanowić.
Jeszcze więcej o tarczy strzeleckiej II

 Wyobraźmy sobie, że ktoś strzela do tarczy w taki sposób, że jednakowe pociski mają jednakową energię w momencie dotykania tarczy. Przy czym strzelec wypuszcza swoje pociski pod różnym kątem do powierzchni tarczy. Załóżmy dalej, że tarcza zbudowana jest z jednorodnego materiału, który stawia pociskowi opór, ale nie wywołuje koziołkowania i innych efektów, które mogłyby zaburzyć niemal prostoliniowy lot.  Jest oczywiste, że energia pocisku opuszczającego tarczę po drugiej stronie będzie mniejsza,  gdy droga przebyta przez pocisk wewnątrz tarczy będzie dłuższa (rysunek poniżej):
    Powyższy obraz ma służyć za kanwę opisu atomu, którego stan wymaga zastosowania dodatkowego wymiaru przestrzennego. Od razu zastrzegam się, że przedstawiona poniżej koncepcja nie ma podstawy matematycznej (nad czym boleję), ale może być podstawą do stworzenia takiego opisu. Wszak to teoria decyduje, co obserwujemy.
    Załóżmy, że istnieje układ stabilny mechanicznie, zwany atomem i niech to będzie atom wodoru. Taka wańka-wstańka. Stabilność mechaniczna jest wynikiem tego, że atom jest zanurzony w czwartym wymiarze przestrzennym (nie chodzi o czas w czasoprzestrzeni Einsteina). Być może w tamtym wymiarze tor elektronu jest ściśle określony, ale rzut tego toru na naszą przestrzeń daje się opisać tylko rozkładem gęstości prawdopodobieństwa (analogia z tarczą strzelecką). W celu zaburzenia równowagi atomu należy naświetlić go promieniowaniem o odpowiednich częstotliwościach. Zaburzenie to wywołuje krótkotrwałe wyłanianie się elektronu z czwartego wymiaru od naszej przestrzeni 3D (wańka-wstańka zaczyna się kiwać). Im zaburzenie większe, tym zachowanie się elektronu w 3D zaczyna przypominać tor (albo tunel, którego granice określone są zasadą nieoznaczoności). Duże zaburzenia (atomy rydbergowskie) pozwalają na obserwację torów przypominających ruchy po okręgu. Można powiedzieć, że elektron dłużej przebywa w 3D niż w czwartym wymiarze. Zaburzenie dostatecznie duże powoduje niemal całkowite zanurzenie się elektronu w przestrzeni 3D i oderwanie go od protonu (czyli zwykła jonizacja). Elektron ucieka precz gdzieś kończy samotny żywot na jakimś obiekcie materialnym, który przyciąga go siłami elektrostatycznymi.
    Ten obraz można podsumować następująco:
  1. Stan podstawowy atomu jest stanem trwałym mechanicznie, ale zanurzonym w czwartym wymiarze. Być może w tym wymiarze elektrony mają ściśle określone tory.
  2. Zaburzenie energetyczne (pochłanianie energii przez elektrony) powoduje wyłanianie się elektronu z czwartego wymiaru do 3D, ale i powrót do czwartego wymiaru związany z emisję energii.
  3. Wzrost zaburzenia powoduje wzrost  długości drogi elektronu w 3D (a może i czasu przebywania w 3D).
    Z przytoczonych powyżej wniosków wynikają ciekawe konsekwencje, które opiszę w następnym poście.

piątek, 15 czerwca 2012

35-36. Teoria falowa, teoria chaosu, mechanika klasyczna (kompilacja wpisów 2011-2012

    Zastanawiające, jak różne są obie teorie. Pierwsza z nich jest całościowa w tym sensie, że jedno równanie może opisać zachowanie się obiektu w całej przestrzeni. Zmniejszanie obszaru obserwacji w teorii falowej prowadzi do zaniku fali. W bardzo małych obszarach fale znikają i pojawiają się co najwyżej dyskretne sygnały pojedynczych obiektów.
   Teoria chaosu deterministycznego też opiera się na pojedynczym równaniu, a raczej szeregu. Tutaj potrafimy przewidzieć wartość następnego kroku w pojedynczej iteracji, ale gubimy się w przewidywaniu całościowego zachowania się takiego szeregu. Nie potrafimy od razu podać wyniku dla wielu tysięcy iteracji. Po prostu trzeba je zrobić, aby dostrzec wynik całościowy.
   "Część i całość" - chciałoby się rzec za Heisenbergiem. Jednakże, dawno temu Autorzy mechaniki kwantowej nie mogli wiedzieć o części tyle, co my wiemy dzisiaj. Oni nie znali teorii chaosu. Współcześnie mamy lepiej, ale co z tego, gdy robimy za epigonów. Czegoś brakuje w teorii kwantowej - być Może Einstein miał rację, ale on też zapewne nie znał teorii chaosu. Owo coś, to dyskretność. Utożsamienie Borna to za mało. Matematyczna elegancja i dobrze pracujący aparat matematyczny, to za mało. Te ciągłe funkcje falowe są zbyt eleganckie i zbyt mało szalone, żeby miały królować w teorii kwantów po wsze czasy. Tak jest, teoria kwantowa jest stanowczo za mało szalona. To, że jest absurdalna nie oznacza, że jest szalona. Pytanie, gdzie leży szaleństwo, które pchnie teorię kwantów na tory ściśle kwantowe? 

Wpis drugi
 Do dziś stosuje się podział na mechanikę klasyczną, opartą  na równaniach Newtona oraz mechanikę kwantową, opracowaną przez wielkich fizyków początku XX wieku. Tak jest, ale dla mnie ten podział jest dziwaczny. Bierze się to stąd, że dla mnie mechanika kwantowa jest zupełnie klasyczna. Choćby ze względu na to, że ma prawie sto lat. Można się sprzeczać czy równanie Schroedingera jest klasyczne, czy nie, ale w czasie, gdy się rodziłem, miało już prawie czterdzieści lat.
    Według mnie rysuje się podział na mechanikę ciał dużych, którą nazwałbym makroniką (macronics) oraz mechanikę obszarów i ciał małych, którą można by nazwać nanoniką (nanonics). Myśląc o obszarach i ciałach małych, biorę pod uwagę taką skalę, która zmusza do uwzględnienia w użytecznych obliczeniach zasad nieoznaczoności Heisenberga i stałej Plancka oczywiście. Może to być skala atomowa lub mniejsza. Nowa nomenklatura jest elastyczna i pozwala na używanie innych przedrostków skalujących. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mówić np. femtonice (femtonics).

    Kłopot z nowymi nazwami polega na tym, że nie pasują do skostniałych systemów. Trudno namówić kogoś do zmiany nazwy, gdy nic nowego w nauce się nie dzieje. Mechanika kwantowa (nanonika po nowemu) jest absurdalną, ale skostniałą w swym absurdzie dziedziną poznania fizycznego. Szkoda...

poniedziałek, 4 czerwca 2012

34. Wykładniki Lapunowa dla kwadratu funkcji logarytmicznej II

    Poprzednio pokazałem, że kwadrat funkcji logarytmicznej posiada wykładniki Lapunowa większe od zera w pewnym przedziale zmiennej c przy czym c było mnożone przez logarytm. Obecnie pokażę, zachowanie się wykładników Lapunowa w wypadku, gdy zmienna c jest mnożona przez zmienną niezależną:

 Odpowiedni program napisany w QBASICU wpisuje do pliku "lapunow5.dat" zbiór wartości wykładników Lapunowa w przedziale zmiennej c(0.10, 4.00):


'wykladnik Lapunowa dla log(c*x)^2
CLS: SCREEN 12
N = 4000      ' liczba iteracji
OPEN "lapunow5.dat" FOR APPEND AS #1
FOR c = .1 TO 4 STEP .01     'wspolcz. w rown. logarytmicznym
  suma = 0
  x = .7
  FOR i = 1 TO N
    suma = suma + LOG(ABS(2 * LOG(c * x) / x))'suma log pochod.
    x = LOG(c * x) ^ 2 'iterowane rown. logarytmiczne
  NEXT i
  Lapunow = suma / N    ' wykladnik Lapunowa
   PRINT #1, c, Lapunow
  'PSET (c * 150, 100 - Lapunow * 100)  'obraz na ekranie
NEXT c
CLOSE #1


Wynik działania programu przedstawiłem poniżej na wykresie zależności wykładników Lapunowa od wartości zmiennej c:

W zakresie c(0.1, 1.85) wykładniki Lapunowa mają wartość dodatnią, co sugeruje, że w tym zakresie funkcja logarytmiczna posiada rozwiązania chaotyczne.